Teologia duchowości I

Wykłady kursoryczne w Karmelitańskim Instytucie Duchowości
W dwuletnim cyklu przedstawiam zarys teologii życia duchowego, koncentrując wszystkie zagadnienia wokół kategorii osobowej komunii człowieka z Bogiem. Stąd też nazwa podręcznika mojego autorstwa „Teologia komunii z Bogiem”, który stanowi punkt odniesienia przy prowadzeniu zajęć. W pierwszym roku studiowane są egzystencjalne i teologiczne podstawy duchowości, w roku drugim poszczególne zagadnienia budujące dynamikę życia duchowego.
Punktem wyjścia jest historia relacji Boga z narodem wybranym. Najlepiej oddaje je kategoria przymierza. Wychodząc od komunii życia ofiarowanej przez Boga, poprzez komunię życia współbudowaną w sposób odpowiedzialny przez człowieka, dochodzi się do wiedzy o tej komunii – do teologii. Na tak przygotowanym podłożu biblijnym wyrasta współczesna teologii życia duchowego (lub duchowości), której zasadnicze rozdziały stanowią: Twórcy (Trójca Święta, Kościół, człowiek, świat), dalej optymalny ideał świętości a w końcu proces i droga, jakie do niej prowadzą. Taki jest zasadniczy szkielet, lub teologiczna struktura życia duchowego, na której opiera się wszystko inne (studiowane w roku następnym): rodzaj odpowiedzi na Boże zaproszenie (postawa teologalna, modlitwa, mistyka), trud współpracy z łaską, przeszkody, ich usuwanie.
o. Jerzy Wiesław Gogola

Fragment wykładu

Proces uświęcenia

Proces” i „droga” w odniesieniu do życia duchowego wzajemnie się uzupełniają. O ile pojęcie drogi wskazuje na historyczną realizację świętości, to pojęcie procesu bardziej akcentuje wymiar wewnętrznej przemiany człowieka. Można jednak obydwa terminy traktować jako synonimy.
Rozdział ten zawiera skrótową syntezę zagadnienia procesu uświęcenia, która uwzględnia historię i „dzisiaj” teologii duchowości.

 

I. Założenia ogólne

 

Wyjaśnienia wymagają pojęcia związane z samym postępem duchowym oraz z ważnym zagadnieniem początku procesu duchowego uświęcenia i zbiegającym się z nim nawróceniem duchowym.

1. Natura postępu duchowego

Do istotnych odkryć w osobistym życiu duchowym dochodzi się stopniowo. Dzieje się to na zasadzie zdobywania życiowego doświadczenia. Przemierzając konkretną drogę człowiek odkrywa najwłaściwszy sposób poruszania się po niej. Doświadczenie taternika zdobywa przemierzając górskie szlaki, doświadczenia archeologa – biorąc udział w wykopaliskach, doświadczenie muzyka – przez długotrwałe ćwiczenia (nie pomijając oczywiście talentu). Do duchowej dojrzałości człowiek dorasta. Nawet Jezus przebywał ludzką drogę wzrastania w mądrości.
W rozwoju każdego żywego organizmu można wyróżnić dwa etapy: przygotowania i ujawnienia. W przypadku człowieka widzimy, że lata niemowlęctwa i dzieciństwa prowadzą do stanu, w którym zaczyna on świadomie używać rozumu. Ten drugi okres z kolei prowadzi do kryzysu młodzieńczego. Podobnie ma się rzecz z podejmowaniem przez człowieka jakiejś decyzji. Podjęcie decyzji jest już drugim momentem po nieraz długiej, przygotowującej ją refleksji.
W naturalnym rozwoju człowieka trzeba kilku lat, by dziecko doszło do używania rozumu; kolejnych kilku lat, by doszło do podejmowania samodzielnych życiowych decyzji. Podobna prawidłowość zachodzi w dążeniu do świętości. Pobożność dziecięca i całe początkowe wychowanie religijne przygotowują do odpowiedzialnego życia duchowego. Tak więc w całym życiu mamy do czynienia z następstwem przygotowań i momentów osiągania nowej sytuacji duchowej. Jakaś znaczna nawet zmiana nie zawsze jest uchwytna od razu zarówno przez otoczenie jak i samego zainteresowanego. Nowa sytuacja duchowa związana jest zarówno z wewnętrzną przemianę wierzącego jak i nieco innym pojmowaniem Boga. Ta zmiana sprawia, że człowiek nie może dalej tak żyć jak przedtem. Dla przykładu: kto odkrył w sobie powołanie do życia zakonnego musi się z tym odkryciem liczyć, poczuć się odpowiedzialnym za akceptację lub odrzucenie Bożego wezwania do pójścia za Chrystusem w taki właśnie sposób.
W całym życiu duchowym mamy do czynienia z następstwem przygotowań i początków nowej sytuacji duchowej. Konkretny przykład znajdujemy u św. Teresy z Avila, która opisuje życie modlitwy – modlitwa jest dla niej synonimem życia duchowego – jako przechodzenie przez siedem mieszkań zamku wewnętrznego. Postęp oznacza tutaj ustawiczne pogłębianie zażyłości z Chrystusem aż do zjednoczenia przemieniającego w małżeństwie duchowym.
Dojrzałość i duchowa przemiana mają jednak swoją cenę. Teresa z Avila do opisania tego najbardziej przełomowego wydarzenia w życiu duchowym użyła przykładu poczwarki jedwabnika, przeobrażającej się w pewnym momencie w pięknego motyla. Nie ma wolności w miłowaniu, nie ma mądrości Boga w codziennym życiu bez śmierci pewnego sposobu myślenia i postępowania.
Teresa z Lisieux dopiero na pewnym etapie życia duchowego odkryła swoją małą drogę. Na to odkrycie złożyły się nie tylko: jej lektura Pisma świętego; jej rozważanie na modlitwie; Boże działanie, ale także jej osobista historia; środowisko, ludzie i czasy. Tak więc trzeba dowartościować ten długi proces formacji i wewnętrznej przemiany, bez których nie można osiągać kolejnych etapów życia duchowego i nabywać duchowego doświadczenia. Człowiek nie jest w stanie wszystkiego od razu wiedzieć i nie jest mu to potrzebne. W dochodzeniu do ludzkiej i chrześcijańskiej pełni jest podobnie jak w przemierzaniu górskich szlaków: zwykle człowiek widzi przed sobą jeden znak, najwyżej dwa. One prowadzą go do kolejnego, itd. Aby więcej rozu­mieć, trzeba przebyć kolejny odcinek drogi. Taka jest natura poznania człowieka, który żyje w czasie.
Gdy patrzymy np. na rozwój duchowy Teresy z Lisieux, trudno nie dostrzec potwierdzenia tej oczywistej prawdy o ludzkim rozwoju. Teresa wyjątkowo wcześnie rozumiała wiele rzeczy i bardzo szybko się uczyła. Jednak nie od razu była tym, czym stała się w chwili śmierci. Pracowała sama, otrzymywała szczególne łaski Boże, przekroczyła barierę wieku dziecięcego i stała się osobą odpowiedzialną za swoje życie. Ale pracowali dla niej także inni: matka, ojciec, jej starsze siostry. Bo czy jej droga duchowa przebiegałaby tak samo, gdyby żyła w innej rodzinie, np. ateistycznej?

– Bardzo ważny jest czas przygotowania i oczekiwania, w którym jeszcze nie rozumiemy wielu rzeczy. Najważniejsze w tej sytuacji jest utrzymanie właściwego kierunku rozwoju. Wierność Bogu dziś jest konieczna do lepszego poznania Bożych dróg i do wierności jutro. Mozolne poznawanie Bożych tajemnic przez lekturę i medytację słowa Bożego, otwiera drogę kontemplacji wlanej i otrzymanie zrozumienia w momencie który Bóg uzna za odpowiedni.
– Tym bardziej nie można lekceważyć czasu przygotowania tych, dla których jesteśmy wychowawcami. Rozwój nie kończy się w 14 roku życia i człowiek może od tego momentu sam szukać. Doświadczenie jednak poucza, że tylko nieliczni idą pod prąd i, mimo braku religijnego wychowania w rodzinie, odnajdują Boga i własną drogę do Niego.
– Nie można też oczekiwać ani od siebie, ani od innych „przeskakiwania” etapów rozwoju. Skoro dojście do czegoś nowego jest owocem długiego procesu rozwoju, to należy umieć czekać cierpliwie, współpracując z łaską, dążąc do ideału, bez zniechęcania się.

2. Początek życia duchowego

Życie duchowe psychologowie zapewne kojarzą z działaniem władz duchowych człowieka, tj. rozumu, woli, pamięci, wyobraźni, etc. A gdy chodzi o jego początek sprawa jest o wiele prostsza niż w przypadku teologii. Życie psychiczne człowiek rozpoczyna jeszcze w łonie matki, jakkolwiek świadome życie psychiczne może podjąć dopiero na pewnym etapie samodzielnego egzystowania, mianowicie wówczas, kiedy staje się zdolny do refleksji nad sobą i nad rzeczywistością, która go otacza.
Z teologicznego punktu widzenia pytanie o początek życia duchowego1 posiada znaczenie praktyczne. Wykorzystując analogię z początkiem życia naturalnego można, z pewnym uproszczeniem, wskazać na chrzest święty, w którym zostajemy odrodzeni do nowego życia w Chrystusie i z Chrystusem. Taka odpowiedź nie jest jednak wyczerpująca, gdyż nie uwzględnia wolnej odpowiedzi człowieka. Moment Chrztu świętego niekoniecznie pokrywa się z początkiem świadomego życia duchowego nawet w przypadkach kiedy jest on przyjmowany w wieku późniejszym. Tym bardziej nie pokrywa się tam, gdzie ma on miejsce w wieku niemowlęcym, a taka jest w większości praktyka Kościoła, której nie ma powodu podważać. Człowiek mający kilka dni życia nie jest w stanie odpowiedzieć Bogu w sposób świadomy i wolny. Nie jest w stanie tego uczynić w pierwszych kilku latach życia. Z pewnością nie uczyni tego wcześniej niż zacznie używać rozumu. Więcej, nie potrafi tego uczynić w sposób wystarczający wcześniej niż stanie się zdolny przyjąć odpowiedzialność za własne życie.
Jeżeli w środowisku, w którym wzrastał, istniały sprzyjające warunki życia chrześcijańskiego moment osobistego przyjęcia odpowiedzialności za powołanie chrześcijańskie może przypadać na początkowe lata życia młodzieńczego. Dla rozjaśnienia tej kwestii podaje się czasem za przykład św. Teresę z Lisieux, która pisze: „Na początku mego życia wewnętrznego, w wieku lat trzynastu i czternastu, zadawałam sobie pytanie, w czym mogłabym jeszcze postąpić…”2. W jej mniemaniu dopiero wówczas rozpoczęła osobiste, odpowiedzialne życie duchowe. Nietrudno obliczyć, że 13/143 lat Teresa miała w roku 1886, kiedy to wydarzyła się słynna noc Bożego Narodzenia, po której wychodzi z trudnego dziecięcego okresu i wchodzi w bardziej dojrzały.
Nawet jeżeli w przypadku Teresy mamy do czynienia znacznie wcześniej ze świadomym życiem duchowym, to wiek 13-14 lat jest już pewnym konkretem w odniesieniu do naszego życia. W tym mniej więcej okresie młody człowiek zastanawia się nad swoją przyszłością i powoli staje się zdolny do podjęcia samodzielnych decyzji, od których zależy dalsze jego życie.
Wiadomo, że od najwcześniejszych lat dziecko w jakiś sposób nawiązuje kontakt z Bogiem. Często jest to oparte na wierze rodziców i najbliższego środowiska. Nie dochodzi się jednak jeszcze do refleksji nad swoimi aktami religijnymi, o czym wiemy także z historii naszego osobistego życia duchowego.
Praktyka życia chrześcijańskiego pokazuje, że po otrzymaniu pewnego wychowania religijnego w dzieciństwie nie wszyscy dochodzą do głębokiego osobistego nawrócenia.

„Duszpasterze dość powszechnie wyczuwają., że pomimo ogromnego trudu, jaki wkładają w swoją pracę, coś w tej pracy nie funkcjonuje. Nie bardzo jednak mogą określić, gdzie leży tego przyczyna, nie bardzo wiedzą, gdzie jest źródło tych wszystkich zjawisk.
Wydaje się, że sedno tego problemu zawiera się w pewnym fakcie, z którego bardzo wielu świeckich, a także spora liczba duchownych nie zdaje sobie sprawy. Chodzi o to, że cała masa chrześcijan jest nimi tylko z nazwy, z imienia, Noszą oni etykietę chrześcijan, ale w gruncie rzeczy, wewnętrznie chrześcijanami nie są, nigdy naprawdę nie weszli w chrześcijaństwo. Nie są oni właściwie świadomi tego, że głównym kryterium, na podstawie którego można kogoś nazwać chrześcijaninem, nie jest czyjaś pobożność, spełnianie praktyk religijnych, troska o potrzeby parafii. Nie jest nim także to, że ktoś jest porządnym człowiekiem, że wstąpił do zakonu lub otrzymał święcenia. Tym kryterium jest pewne wydarzenie, które nazywa się nawróceniem. Jeśli ktoś je przeżył, można go nazwać prawdziwym chrześcijaninem. Jeśli to wydarzenie nie nastąpiło – taki człowiek (mimo, że jest ochrzczony) wewnętrznie nie jest chrześcijaninem, a gdy go tak nazywamy – to jest to tylko etykietka. Albo, mówiąc mniej drastycznie, jest on chrześcijaninem w stanie nierozwiniętym, niedojrzałym, zalążkowym”.

Autorzy podręczników teologii duchowości istotnie omawiają rozwój życia duchowego rozpoczynając od nawrócenia duchowego (A. Tanquerey, R. Garrigou-Lagrange, A. Marchetti). Twierdzą nawet, że nie wystarczy jedno pierwsze nawrócenie. Potrzebne są także kolejne nawrócenia, które stanowią początek następnych, jakościowo odmiennych okresów życia duchowego. Przykładem może być dziełko R.Garrigou-Lagrangea „Trzy nawrócenia i trzy drogi”.
Nawrócenie duchowe jest startem do wielkiej osobistej historii zbawczej. A prawdopodobnie większość ochrzczonych nigdy nawet do tego początku nie dochodzi. Odpowiedzialność za ten smutny stan rzeczy nie spada tylko na nich. Spada na całą wspólnotę Kościoła.

3. Nawrócenie

Nawrócenie stanowi istotny wymiar życia chrześcijańskiego. Dlatego też zajmuje wiele miejsca nie tylko w Piśmie świętym, ale również w dokumentach Kościoła. Nauczanie Kościoła mówi o nawróceniu jako akcie i nawróceniu jako stanie.

3.1. Pojęcie nawrócenia

Termin „nawrócenie” oznacza powrót, zawrócenie z drogi, zmianę kierunku. Na gruncie religijnym odnosi się do Boga i Jego drogi. Mówiąc bardzo ogólnie, zawiera w sobie podwójny ruch: aversio i conversio. Odwracając określenie grzechu dane przez św. Augustyna: aversio a Deo et conversio ad creaturas6, nawrócenie możemy krótko opisać jako odwrócenie się od stworzeń, a zwrócenie się ku Bogu. W pierwszym okresie nauczania proroków nawrócenie polegało zawsze na powrocie do Boga, a dopiero potem nawróceniem określano powrót do zachowywania Tory oraz do przyjęcia pełnej humanizmu postawy wobec bliźniego.
Mówiąc o nawróceniu jeszcze dokładniej, trzeba by wymienić trzy elementy: powrót do Boga i złożenie w Nim, a nie w ludzkich siłach, całej swojej nadziei (Oz 14, 4; Jer 3, 22-23; Iz 10, 20-21); zachowywanie Bożego prawa (Oz 6, 1-6), wrażliwość na potrzeby brata (Iz 11, 14, Ps 72, 2); porzucenie wszelkiego zła i tego, co oddziela od Boga (Ez 18, 31, Jer 36, 3…).
Nowe światło w rozumienie rzeczywistości nawrócenia wnosi Ewangelia. Sam termin „metanoeite” odnosi się przede wszystkim do sfery duchowej i dotyczy najpierw umysłu, serca, ducha8. W tym kontekście nawrócenie rozpoczyna się w najgłębszej sferze ludzkiego istnienia, a następnie ogarnia całego człowieka. Przyrównane jest do nowych narodzin, do zajmowania postawy wobec Boga na podobieństwo małego dziecka wobec rodziców. Człowiek prawdziwie nawrócony jest zdolny naśladować Boga w Jego Miłości Miłosiernej względem wszystkich potrzebujących. Nawrócenie promieniuje duchem miłości i uczestnictwa w życiu innych.
Dla dawnych mnichów nawrócenie oznaczało całkowitą przemianę życia i głębokie życie teologalne. Życie monastyczne od początku uważane było za życie nieustannej pokuty i nawrócenia. Nawrócenie rozumiano wówczas jako przyjęcie prawdziwej wiary w Chrystusa i zarazem jako dochodzenie do doskonałości (do doskonałej gnozy)10. Mówiono też o drugim nawróceniu, które miało miejsce wówczas, jeśli ktoś podejmował życie w większej doskonałości ewangelicznej.
Fundament nawrócenia w życiu chrześcijanina stanowi łaska Jezusa Chrystusa otrzymana przez chrzest mocą Ducha Świętego oraz inne sakramenty przyjmowane w ciągu świadomego życia religijnego. Nauczanie całego NT. w tym względzie jest jednoznaczne: łaska dotyka samej istoty osoby ludzkiej. Ta wewnętrzna przemiana, porównywalna do nowego stworzenia, domaga się jako konsekwencji życia według otrzymanej łaski. O źródle i warunku nawrócenia poucza Jan Paweł II:

„Prawdziwe poznanie Boga miłosierdzia, Boga miłości łaskawej, jest stałym i niewyczerpalnym źródłem nawrócenia, nie tylko jako doraźnego aktu wewnętrznego, ale jako usposobienia, jako stanu duszy. Ci, którzy w taki sposób poznają Boga, w taki sposób Go widzą, nie mogą żyć inaczej, jak stale się do Niego nawracając”.
„Radosne doświadczenie sakramentalnego przebaczenia, przeżywane wspólnie z braćmi i siostrami, czyni serce człowieka uległym i każe mu dążyć do coraz większej wierności”12.
Jak z tego nauczania wynika warunkiem nawrócenia jest rozpoznanie otrzymanych darów łaski i osobiste doświadczenie Bożego miłosierdzia.

3.2. Nawrócenie duchowe

Początek świadomego życia duchowego zbiega się właśnie z „nawró­ceniem”, które jedni autorzy nazywają „pierwszym nawróceniem”13, inni drugim14. Proponuję wyrażenie: „nawrócenie duchowe”. O takim nawróceniu możemy mówić wówczas, gdy człowiek decyduje się rozpatrywać całe swoje życie w świetle wiary i w wyniku postawienia Boga na pierwszym miejscu zmienia się całkowicie jego pojmowanie życia i świata. Tego rodzaju nawrócenie zakłada osobistą wiarę i pociąga za sobą zmianę życia z dobrego na całkowicie oddane Bogu. Normalnym biegiem rzeczy taką odpowiedzialność człowiek zaczyna podejmować wówczas, gdy osiąga świadomość samego siebie i jest zdolny do pewnej samodzielności życiowej. Na przykładzie św. Pawła widać, że w nawróceniu duchowym najważniejszą sprawą jest spotkanie z Chrystusem i oświecenie umysłu światłem Jego Ewangelii. Nawrócenie Apostoła narodów ma charakter przede wszystkim teologalny a w następnym momencie pojawia bezwarunkowa decyzja oddania się Bogu15. I takie są dwie cechy każdego autentycznego nawrócenia. Wiele błędów i bezo­wocnych praktyk bierze się stąd, że wierzący nie nawrócił się dogłębnie, ale zatrzymał się w połowie drogi, co oznacza powie­rzchowne uznanie swego powołania i częściowe oddanie się Bogu. W przypadkach kiedy prymat wartości wiary nie przekształci dostatecznie mentalności człowieka i nie doprowadzi do całkowitego powierzenia własnego życia Bogu, potrzebne będzie kolejne nawrócenie albo kolejne nawrócenia, które sprawią, że chrześcijanin otworzy się całkowicie na Boże działanie i pozwoli się we wszystkim prowadzić Duchowi świętemu.
Sam termin „nawrócenie” wyraża ideę trwałości, wierności. Nie wyraża natomiast idei postępu i wewnętrznej przemiany. Jednakże nawrócenie powinno stać się stałym usposobieniem wierzącego. Do takiego ideału dochodzi się przez ciągłe powtarzanie pojedynczych aktów nawrócenia. Jan Paweł II poucza:
„Wezwanie do nawrócenia i pojednania z Bogiem oznacza, że winniśmy nasze życie, nasze chrześcijańskie powołanie, gruntowniej rozważyć w świetle tajemnicy Odkupienia i mocniej jeszcze w niej zakorzenić”16.
Chrześcijanin przez całe życie przebywa drogę wkorzeniania się i ugruntowywania w misterium Chrystusa.

Jerzy Wiesław Gogola OCD, Teologia komunii z Bogiem. Synteza teologii duchowości. Kraków 2012, wyd. IV